wtorek, 15 sierpnia 2017

Wyzwanie językowe

Wymyśliłam zajęcie, żeby nie oglądać tv, mieć pretekst aby chodzić bezkarnie w słuchawkach i mówić do siebie ;) Żartuję. Zawsze podziwiałam osoby władające kilkoma językami, zdarzyły się też propozycje ciekawej pracy, jeśli tylko znałabym angielski bardziej biegle lub inny język bardzo dobrze. Człowiek się zagrzebał w pieluchy i zapuścił. Już nic nie będę odkładać na kiedyś. Mam pomysł i czas robię to już dziś. Zamierzam do końca roku nauczyć się mówić i pisać we wszystkich językach z tłumacza google zdanie: Dzień dobry, mam na imię Julia, pochodzę z Polski. Tłumacz umożliwia odsłuchanie większości języków. Do dzieła.

Tłumacz Google

Dzień dobry, mam na imię Julia, pochodzę z Polski.

hiszpański: Buenos días, mi nombre es Julia, vengo de Polonia.


włoski: Buongiorno, mi chiamo Giulia, io vengo dal polacco.

niemiecki: Guten Morgen, mein Name ist Julia, ich aus der polnischen kommen.

norweski: God morgen, mitt navn er Julia, jeg kommer fra polsk.

francuski: Bonjour, mon nom est Julia, je viens de polonais.

japoński: おはようございます、私の名前はジュリアですが、私はポーランドから来ました。



Już mam ubaw. Na szczęście świat jest mały i szybko się okaże czy mówię poprawnie ;) 

Monika,Monika,Nina,Magda,Ela,Ala,Ania,Paweł...







wtorek, 8 sierpnia 2017

Mój ogród...

Dawno,dawno temu,w czasach kiedy maszyny w fabryce Radoskór działały a w sklepie na rogu stał jeden regał i długa kolejka ludzi,żyła sobie mała dziewczynka.Ulica,na której mieszkała była cicha,przytulna.
Wiosną,latem,jesienią dziewczynka codziennie wychodziła z domu wprost do ogrodu cioci. Kwiaty,warzywa,drzewa,motyle,ptaki szeptały do ucha małej istocie, która rzadko rozmawiała z ludźmi ale szybko nauczyła się czytać i zatapiać w swoim świecie.Często udawała w zabawie ogrodniczkę.Niestety nastał koniec świata.Musiała iść do szkoły.Hałas i tłum,chaos.Coraz bardziej odalał się ogród,kwiaty,motyle.

Dużo,dużo później,w czasach gdy nie było fabryki,w sklepie na rogu było 10 regałów i żadnej kolejki klientów,ulica przy której dziewczyna już nie mieszkała stała się głośna i ruchliwa,ogród zmienił właścicieli.
Wiosną,latem,jesienią dziewczyna wychodziła z mieszkania wprost na balkon.Kwiaty,warzywa i motyle przypominały,że nadal może mieć swój świat.Szeptały,namawiały,wspierały.Co raz bliżej więc do ogrodu,co raz bliżej do domu.Nie można żyć na pół oddechu.

Chciałabym móc napisać kiedyś:
Teraz,teraz właśnie kobieta wychodzi z domu wprost do ogrodu.Nie ma fabryki,nie ma ulicy,nie ma kolejek.Jest tylko to co kocha i za czym tęskniła odkąd dawno, dawno temu...



Tadeusz Różewicz
SPADANIE 
(fragment)
Spadając uprawiamy nasze ogrody
spadając wychowujemy dzieci 
spadając czytamy klasyków 
spadając skreślamy przymiotniki


słowo spadanie nie jest 
słowem właściwym 
nie objaśnia tego ruchu 
ciała i duszy 
w którym przemija 
człowiek współczesny

zbuntowani ludzie 
potępione anioły 
spadały w dół 
człowiek współczesny 
spada we wszystkich kierunkach 
równocześnie 
w dół w górę na boki 
na kształt róży wiatrów

dawniej spadano 
i wznoszono się 
pionowo 
obecnie 
spada się 
poziomo












Charles Bukowski


NIKT TYLKO TY

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam.
raz po raz będziesz lądował
w prawie niemożliwych
sytuacjach.
tamci raz po raz będą próbowali
podstępem, ukradkiem i
siłą
zmusić cię, żebyś uległ, dał za wygraną i (lub) po cichu umarł
w sobie.

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam
i niewiele trzeba, żeby ci się to nie udało,
całkiem niewiele
ale śpiesz się, śpiesz się, śpiesz.
po prostu ich obserwuj.
słuchaj co mówią.
tym właśnie chcesz być?
istotą bez umysłu i serca?
chcesz jeszcze przed śmiercią
zaznać śmierci?

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam
a wart jesteś uratowania.
niełatwo będzie zwyciężyć w twojej wojnie
ale jeśli w ogóle coś warto wygrać
to właśnie ją.

pomyśl o tym.
pomyśl, jak siebie uratować.
siebie z ducha.
siebie z brzucha.
śpiewającego, magicznego
pięknego siebie.
uratuj go.
nie wstępuj do klubu martwych duchem.

pielęgnuj siebie
z humorem i gracją
a w końcu
jeżeli zajdzie potrzeba
rzuć własne życie na szalę
i mniejsza o to, jakie masz szanse, mniejsza o 
cenę.

tylko ty sam możesz się 
uratować

zrób to! zrób!

a wtedy dokładnie zrozumiesz, o czym
mówię.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Cooking challenge

Pamiętacie fartuszki uszyte ze starych koszul? Chłopcy mieli okazję pokazać je na Cooking Challege - gotowanie z przesłaniem.
Zapraszam do obejrzenia naszego filmiku jak i innych na kanale Cooking Challenge  :)


piątek, 17 lutego 2017

Karkówka ole!



W kuchni nic się nie zmarnuje. Resztki musztard, pozostałości po pomidorach suszonych w oleju z pestkami dyni posłużyły na marynatę. Zamówienie na karkówkę było dla męża na godzinę 14. O 12tej pokrojone mięso zostało posmarowane pędzelkiem olejem zalewą z pomidorów i musztardą zmieszaną z majerankiem i innymi przyprawami. Poleżało w lodówce do 13tej. W piekarniku 200stopni piekło się w żaroodpornym piekarniku 1,5 godziny. Na zdjęciu na karkówce widać pomidora suszonego i czosnek. Wyszło znakomite.

sobota, 11 lutego 2017

Fartuszek kuchenny z koszuli

Kiedyś zrobiłam fartuszek z koszuli dla siebie. Był to projekt próbny bardziej do ćwiczenia się w szyciu. Wczoraj, przy sprzątaniu pudła z tkaninami, natknęłam się na koszule - pozostałości towaru z ciucholandu. Mam dwóch smyków zapalonych na gotowanie. Postanowiłam zrobić im męskie fartuszki.


przed

ciach

ciach

ciach ciach



Gotujemy!





niedziela, 8 stycznia 2017

Sarnina

Mąż przyniósł do domu sarnę. Kawałek sarny. Konkretnie szynkę i kulkę.
Przeszukałam google i znalazłam kilka przepisów.
Mięso w kolorze burgundu,pachnie inaczej.
Kulkę pokroiłam na mniejsze gulaszowe części, dusiłam na patelni razem z cebulką i czosnkiem,jałowcem,majerankiem,zielem angielskim,listkami laurowymi przez godzinę... na końcu dodałam pieprz i sól, przełożyłam do zamykanego naczynia żaroodpornego. Dorzuciłam włoszczyznę w słupkach i tak towarzystwo się grzało w 160 stopniach jeszcze dwie godziny w piekarniku. Sprawdzałam czy się nie przypieka za bardzo,czasem podlewałam wrzątkiem odrobinę oraz wytworzonym sosem.
Mięso sarny ma sporo błonek. Sporo pracy było przy czyszczeniu. Szynkę wsadziłam do marynaty na dwa dni.

Marynata:

litr wody
4 łyżeczki soli
1 cebula 
kilka ząbków czosnku
kilka liści laurowych
kilka ziarenek ziela angielskiego
kilka owoców jałowca 
kilka kuleczek kolendry
2 łyżeczki majeranku

Gotujemy. Studzimy, przekładamy mięso. Robimy szynce kąpiel z masażem. Wkładamy do lodówki. Wracamy za dwa dni.
Gotujemy 1,5 litra wody z kilkoma grzybkami. Potem z włoszczyzną ładnie pokrojoną, listkami, zielem i jałowcem oraz kolendrą (dodałam po kilka). Jak się zacznie gotować to:
Sarnę wyjmujemy z zalewy, kroimy na plastry "kotletowe". Pudrujemy mąką i obsmażamy krótko na patelni.
Wrzucamy do garnczka.
Gotujemy. Z dwie godziny. Zaglądamy i smakujemy. Sól, pieprz. Jak trzeba jeszcze podgotować gotujemy. Mięsożercy powinni być zadowoleni.

Najlepiej smakuje z ziemniakami lub kaszą. Czerwone wino.