wtorek, 8 grudnia 2015

Wiersz

Śmierć

rozczesują
palce 
węzeł kabli

pum, pum
pum, pum
^_^_^_^

zamykają
tętnice
wąż diabli

pum, pum
pum
^_^_^____

białe
czarne

pum, pum ^_^____

wiadomości

Pum? ^__________


tyle smutku co miłości

______________________________________

zostało

08-12-2015 autor Julia Z.Szewczyk

sobota, 28 listopada 2015

Drzewko

Jeszcze się dobrze październik nie skończył a już powoli gromadzę prezenty. Lubię pakować i przygotowywać paczki :) 
Kot "Andrzej" ma imieniny niedługo więc już mu prezent sprawiłam w Pepco za 4 zł całe opakowanie zabawek:





Stos pudełek czeka spokojnie na strychu. Za dwa tygodnie choinkę wyciągam (ha ha w tamtym roku już 1 grudnia stała). 


Mało ostatnio się udzielam. Pośpiech, brak czasu na relaks, niedojadanie i przepracowanie robią swoje. Od dawna mam zaburzenia koncentracji, typowe roztrzepanie panny z mokrą głową. Najczęściej rozprasza mnie ten cholerny czas. Raczej jego brak. Wyrzuciłabym zegarki, uciekła na koniec świata. 
W każdym razie dziś byłam grzeczna i skupiona :) Popracowałam, zakupy zrobiłam, pranie... i to by było na tyle... po wyjściu męża zaczęłam testować klej... 
Czasem dopada mnie coś i wygrzebuję koraliki, rupiecie itp szczególnie jak siedzę sama a dzieci śpią. Dziś mąż ma nocną służbę więc szybko nie zasnę. Miałam w planach przygotowanie drzewka dla małej sąsiadki - mojej imienniczki. Traf chciał, że dostałam upragniony pistolet na klej od męża na Mikołajki (co tam, że tydzień wcześniej). Jak łatwo uszczęśliwić kobietę? Sprawić żeby się uśmiechnęła? Wystarczyło kupić klej na gorąco ;) Widzisz mężu jakie to proste? 

Kategoria recykling.
Niestety zdjęcie nie oddaje prawdy, trochę efektowniej na żywo się prezentuje. 



Potem wpadłam na pomysł wykorzystania korków po winie...
i zrobiłam sobie stroik...
taki ponury trochę... brakuje mi tu czegoś więc cdn ;)



Twórczy dzień. Synek na poniedziałek miał przygotować pracę dowolną w temacie MIKOŁAJ.
Chodzi do pierwszej klasy ale ma lekkie problemy z grafiką i pracami ręcznymi, co mnie dziwi bo sporo w domu za malucha tworzyliśmy. Praca z wykorzystaniem papieru kolorowego, kleju, makaronu gwiazdki, wiórków kokosowych, koralików. Adam sam znalazł projekt Mikołaja w internecie - origami. Ułatwiłam mu zadanie robiąc swojego mikołaja równocześnie z nim. Patrzył na mnie oraz na zdjęcie i udało się. Mamy pachnącą pracę :) Mógł coś jeszcze zrobić, ale nie podpowiadałam, w końcu samodzielnie musiało być.



Link:
Jak zrobić Mikołaja z papieru


Czasem wystarczy odrobina pomysłu aby w domu było miło i ciepło. Często przeglądam zdjęcia na homebooku czy innych stronach. Oto kilka przykładów banalnych ale fajnych rzeczy:





Jak zobaczycie mnie z koszem szyszek to wiadomo o co chodzi...


sobota, 31 października 2015

Zdjęcia

Przez siedem lat wspólnego życia nazbierało się sporo zdjęć. Wszystkie zapisane na dysku komputera. Pomyślałam, że warto je poukładać w folderach a za jakiś czas powybierać do wywołania. Kilka zdjęć było w rodzaju "o, Boże, nie chce na to patrzeć, kasujemy".

Adam 6 lat temu :)

Zauważyłam, że mało ludzi kolekcjonuje zdjęcia w ładny sposób. Większość albumów wygląda tak:


folia, nuda...

Marzy mi się album z duszą. Coś co będę oglądać z przyjemnością. 
Dzieciaki szybko zapominają, że oglądały fotografie. Chłopcy rosną, zmienia się ich postrzeganie świata - dzięki temu możemy razem na nowo odkrywać naszą historię. 

Coś mi się wydaje, że robienie albumu będzie ciekawe i czasochłonne :)

http://www.xeniacrafts.com/mucho-por-lo-que-sonreir/

                                       

środa, 28 października 2015

Błękitna

Wróciły zombie poranki. Do 2 w nocy czytałam... Kiedyś, kiedyś... kiedy?? czytałam dwie-trzy książki tygodniowo. Gdyby nie karta w bibliotece nie pamiętałabym co czytałam. Nie mam głowy do nazwisk, tytułów, choć niektóre historie zapisały się pod skórą. 
Wiele książek doprowadziło mnie do płaczu lub do ataku śmiechu. 
Kilku książek nie zapomnę do końca życia.
Myślę, że nie zapomnę też "Błękitnych dziewczyn" Ewy Podsiadły-Natorskiej.


Z kilku powodów jest to książka dla mnie wyjątkowa:

1. Znam autorkę. 
Swego czasu trafiłam do jej biura kiedy poszukiwałam pracy. Z jednym dzieckiem w wózku, z drugim pod ręką a trzecim w szkole próbowałam wrócić na rynek pracy.
Poganiana przez męża: żony moich kolegów to mają pracę i też mają dzieci, szukasz za słabo (z męża wyłazi czasem troll niestety (książkowy AREK??)). Próbowałam. Bardzo próbowałam? 
Trafiłam do Ewy. Dała mi szansę i  zajęcie. Była aniołem, drogowskazem, przykładem. Osobą spotkaną we właściwym czasie i miejscu. Jest jedną z niewielu "ciepłych" osób jakie znam. Żałuję, że tak rzadko mam sposobność z nią rozmawiać. 

2. Mieszkam w Radomiu.
Temat Radomia - Dziadomia... Wkurza mnie narzekanie na Radom tak jak wkurzało bohaterkę Błękitnych dziewczyn. Temat rzeka. Nawet nie będę go poruszać. 

3. Nie istnieją dla mnie słowa "nie da się". Na przekór losowi potrafię być szczęśliwa. Nie można inaczej, jak się upadnie to trzeba wstać i iść dalej. Ewa nazwała taką osobę "błękitną". Podoba mi się to określenie :)

Dawno temu bałam się własnego cienia jak Prosiaczek z Kubusia Puchatka. Okoliczności sprawiły, że miałam do wyboru tylko dwa wyjścia: załamać się albo dać sobie radę. Dziś już nie ma w mojej głowie pierwszej opcji. Jest tylko jedna: zawsze jest jakieś rozwiązanie i dam sobie radę. Wiara, nadzieja i miłość to są rzeczy, które nie powinny opuszczać naszych serc nigdy.

4. Książka Ewy jest wyjątkowa. Płakałam w momencie kiedy czytałam historie kobiet - przypomniały mi własną "przemianę w błękitną".  Śmiałam się z wielu zabawnych sytuacji, porad i kłótni przyjaciółek - przecież to wypisz wymaluj działo się czasem naprawdę mniej lub bardziej podobnie ;) 

5. Książka jest dla mnie wyjątkowa ponieważ, mając skończone 30 lat WRESZCIE zadałam sobie pytanie: kim jestem, z czego jestem dumna i WRESZCIE znalazłam odpowiedź. I to właśnie za to najbardziej chciałam podziękować Ewie.



Po obejrzeniu poniższego filmiku będziecie wiedzieć o co chodzi:




środa, 14 października 2015

14 października


Dużo się dzieje, nie ma czasu na spokojnie pisać. Pełno dzieci w domu (moich i nie tylko:)) i pracy, zajęć... Żyję jakby jutra miało nie być. Jestem szczęśliwa, choć czasem potwornie zmęczona. Często coś mi umyka, jeśli nie zapiszę, ale nie mam się z czego spowiadać. Prócz jednego: zapomniałam o urodzinach przyjaciela i się chyba obraził. Może nie będzie się gniewał jak upiekę specjalnie dla niego pyszne babeczki? :) Mam nadzieję, bo trzymam kciuki za niego i życzę mu jak najlepiej...

Południe.
Zaniosłam paniom przedszkolankom takie drzewko z małym "co nieco":


Origami jest super :)

Wieczorem.
Wyrwałam się na chwilę z domu by wpaść na spotkanie autorskie debiutującej pisarki...
Widzicie link do eradomianki.pl po prawej stronie? To jej dzieło.
Jest kolejną osobą, spotkaną przeze mnie w życiu, która udowadnia, że się da. 
Po prostu nie ma innego wyjścia :)
Zaraz zabieram się do dalszego czytania  "Błękitnych dziewczyn". Jak skończę będzie recenzja bez ogródek ;) W każdym razie już polecam, w końcu też "błękitna" jestem dziewczyna. 






sobota, 10 października 2015

siepomaga.pl



Krótko, zwięźle i na temat:

Anna Lengowska i Paweł Mosiołek są pomysłodawcami projektu jak ocalić Magda Swat przed komornikiem.
"Z powodu Swojej choroby Magda musi kontynuować bardzo drogie leczenie nierefundowane przez NFZ. Leki, które zażywa nie są dostępne w Polsce. Jedynym środkiem dochodu Magdy jest renta inwalidzka przyznana z 1 grupy -750 zł. Magda musi też ponosić koszty dojazdu do szpitali z badań diagnostycznych ponieważ nie otrzymała zielonej karty, która jest tylko przydzielana pacjentom onkologicznym zdiagnozowanym po 2015 roku. Z powodu operacji trzustki Magda zachorowała na cukrzycę i musi dodatkowo zażywać leki oraz ponosić koszty pasków do mierzenia poziomu cukru. Magda była zmuszona pobrać leki przedłużające życie z kliniki z Niemiec bez pieniędzy, które teraz zażywa. W związku z tym dostała już 2 upomnienie. Jeśli nie spłaci zadłużenia grozi Jej komornik. W związku z tym aby Jej pomóc rozpoczynamy AKCJĘ Singing challenge Pawła Mosiołka i Anna Lengowska. Akcję rozpoczyna Paweł Mosiołek, który śpiewa utwór : '' Nie dla czasu'' i nominuje kolejne osoby do zaśpiewania tego utworu. Osoby śpiewające udostępniają Swoje wykonanie w wydarzeniu wpłacając dowolną cegiełkę na fundację Siepomaga. KAŻDY KTO NIE ŚPIEWA TEŻ MOŻE POMÓC POPRZEZ WYSŁANIE SMS NA NUMER 72365 o treści S2037 ( koszt 2,46 zł)."

https://www.siepomaga.pl/nie-chce-byc-wlasnoscia-raka

Piosenka wyzwanie

Podjęte wyzwanie przez Roberta - mojego męża :)*

środa, 23 września 2015

Dzieje się!

Obiecywałam dzieciom basen od kilku tygodni. Wreszcie w słoneczny poranek niedzielny spakowaliśmy wszystko razy cztery i wybraliśmy się do Neptuna. Kiedy doszliśmy do przystanku pogoda się zmieniła, lunął deszcz a mnie przewiało. Wieczorem katar. Rano gorączka i chrypa...
Uziemiło mnie w domu. Chciałabym wykupić sobie czas na leżenie ale niestety, o ile w pracy L4 można wziąć to już dzieci nam go nie dadzą :)
Sporo pracy i zajęć sobie wynajduję od jakiegoś czasu. Jestem w trzech trójkach klasowych. Dziś rano byłam w hurtowniach po prezenty na dzień chłopaka. Szykuje nam się wielka impreza: ślubowanie na ucznia Adasia i festyn z okazji 100-lecia szkoły. 
Na festynie będzie kilka atrakcji a z każdej klasy rodzice szykują ciasta. Wyłamałam się, przyniosę babeczki ;)  
W szkole uczą jeszcze moje nauczycielki. 20 lat a one nic się nie postarzały!
Mąż też jest absolwentem tej szkoły a teraz nasze dzieci zaczęły tu naukę.

PSP nr 13 - zdjęcie z kroniki szkoły

Ciekawie się robi. Telefon do męża ciągle dzwoni i zapraszają go na castingi albo od razu na plan. Zagrał w filmach i serialach epizody oraz statystował w kilku produkcjach. Dziś reklama, wczoraj serial. Nasze dzieciaki brały w sierpniu udział w spocie reklamowym. Mnie zaproszono do reklamy telewizji kablowej i w sobotę zwiedziłam dzięki temu Warszawę. 


środa, 17 czerwca 2015

Telefon

Akcja dnia, siedzę w łazience, dosłownie, dzwoni telefon. Dzwoni, dzwoni, dodam że jest już po 21. Oddzwaniam po 5 minutach: 
- Dlaczego PANI nie odbiera??
bo do łazienki nie zabieram telefonu? 
- No ale wie PANI, to nie ładnie tak nie odbierać
GHRRRR :) 
Ogólnie to mam już dość, całe dnie z telefonem w ręku, dzwonię bo muszę, do mnie dzwonią, piszą, muszę odpisywać, oddzwaniać, taka praca. Mam dość, niedługo telefon mi przyrośnie jak nie do ucha to do ręki.     Dostaję gorączki jak widzę męża z telefonem w łóżku wieczorem/ rankiem. Pierwszą rzeczą jaką zrobię jak zmienię pracę/pójdę na emeryturę to zakopię telefon w ogródku. Będę pisać listy!

Najbardziej-promieniujace-telefony wp.pl


środa, 10 czerwca 2015

7 rocznica ślubu

Z okazji siódmej rocznicy ślubu chciałabym podziękować mojemu mężowi, za wszystkie dobre i złe rzeczy, które mnie przy nim spotkały. Dzięki niemu nabrałam wiary w siebie. Odważna to może i wcześniej byłam ale czuć własną wartość to co innego. Było wiele niedobrych chwil, głupoty, kłótnie, rozterki, trudne wybory i ciężka praca. Po siedmiu latach nadeszła chwila upragnionego spokoju. Fajnie, że mąż mnie docenia, podziwia za osiągnięcia, przede wszystkim mocno kocha i wspiera.  
    

I jest wspaniałym tatą :)




PS Męża mojego możecie obejrzeć w kilku serialach i w Mamy Cię :)
Niebawem w innych epizodach. Za kilka lat idzie na emeryturę więc będzie miał fajne zajęcie.
Ehhh,  a ja będę musiała jeszcze 30 lat pracować ;P
Najśmieszniejsze, że nasi synowie powtarzają krótkie kwestie jakie wypowiadał na ekranie i mamy ubaw. I to jest najważniejsze - mieć radość z tego co się robi.

To ręka Roberta w "Służby specjalne":


Robert po lewej:
 "Prawo Agaty":

piątek, 24 kwietnia 2015

Władysław Bartoszewski

Miałam pisać właśnie o kosmetykach, których używam ale moją myśl zajął pan Władysław.


Przed snem słuchałam rozmowy na tvn24 "nie miałem rodzeństwa, nie miałem psa ani kota, miałem książki". Zajrzałam do telefonu sprawdzić ile ma teraz lat a tu:


"Nie żyje Władysław Bartoszewski, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego, historyk, więzień Auschwitz, żołnierz AK. Bartoszewski w piątek wieczorem trafił do szpitala MSW przy ulicy Wołoskiej w Warszawie."


93lata.

Nie zrobiło mi się przykro - umarł, zasłużył na odpoczynek i święty spokój. Ale żal i smutno, że mało takich ludzi widać na świecie :(


Wspaniale posłuchać starszych ludzi jak opowiadają o swoim życiu. Pytajcie o wszystko co pamiętają. Przekazane historie to cenny spadek. Zapiszcie bajki, które babcia opowiadała a nie ma ich zapisanych w książkach. Wspomnienia dobre i złe.
Gdyby babcie, matki opowiadały co robiły w życiu zamiast mówić co mamy robić uczylibyśmy się w inny sposób życia :) A tak jak ćmy do ognia pędzimy popełniać głupie błędy czasem na przekór światu i sobie.


niedziela, 19 kwietnia 2015

Ciepło

Rozmawialiśmy dziś z Adasiem i Stasiem co to znaczy "ciepło". 
Kiedy jest ciepło?
- kiedy się "psytualmy" (o matko! padłam)
Kiedy jeszcze?
- jak się pali, kiedy świeci słońce jest ciepło, żelazko jest ciepłe, w rękawiczkach jest ciepło i w czapce jest ciepło w "usy", woda w kranie jest ciepła...
Gotująca się woda w czajniku jest ciepła czy gorąca? 
- gorąca i można się oparzyć. - Super, elegancko wszystko rozumieją :) 

Potem zrobiliśmy eksperyment z żelazkiem i folią po czekoladzie. 
Co się dzieje kiedy dotkniemy folii? Zacznie się topić. A kiedy prasujemy ręcznik? Prostuje się pod wpływem ciepła.
Do tego doszedł nam temat "recykling". Czasem można uratować śmieć przed wyrzuceniem i wykorzystać go jeszcze do czegoś. W przypadku opakowania po czekoladzie - miało trzy zastosowania: ochrona czekolady, obiekt eksperymentu i portfelik powstały po zgrzaniu boków ;)

Na marginesie - polecam stronę: http://www.akademiaodpadowa.pl/ 







Czy wiecie, że sami możecie zgrzać żelazkiem (przez ściereczkę!) różne folie i stworzyć/uszyć dużą torbę na zakupy, piórnik, kosmetyczkę itp...?