piątek, 12 grudnia 2014

Kaczka dziwaczka

Spontanicznie kupiłam piersi z kaczki. Tyle razy miałam zamiar zrobić i jakoś nie miałam natchnienia. 2 sztuki kosztowały tyle co kg żeberek z mięskiem. Ale może mąż się naje ;)
W domu zaczęłam szukać przepisu.
Większość ludzi pisze aby smażyć na patelni stronę ze skórką ok 10 min. Drugą stronę 6 min. Wcześniej trzeba ponacinać skórkę i wetrzeć sól, pieprz i np majeranek czy tymianek. W domu mam mandarynki i ryż. Myślałam, że zrobię podpieczone talarki z ziemniaków ale ostatnie skroiłam do ogórkowej. Będzie improwizacja. Tylko raz robiłam kaczkę. Jakieś 10 lat temu dostałam od pierwszej teściowej w prezencie...
Świeżo zamordowana kaczka leżała w zlewie z resztką piór tu i ówdzie. Patrzyła na nią 21-latka w ciąży i zastanawiała się co z nią zrobić. Niby na wsi u babci widziała martwe kury więc może da sobie radę z kaczką? 
Wtedy nie miałam internetu, książek kucharskich. Tylko telefon, bez zasięgu. Pokroiłam kaczkę jak kurczaka... Piersi usmażyłam jak sznycle w jajku i bułce. Dobre były, chociaż jak teraz patrzę na zdjęcia blogów kulinarnych to tam kaczka wygląda jak rarytas królewski. Więc teraz, kilka lat później, mając drugiego męża, internet i smartphone mogę spróbować te piersi zrobić. Po 19 przyjdzie mąż więc zacznę smażyć tuż przed. Post "online" ;)

2 piersi kaczki
sól
pieprz
majeranek
i co tam mam pod ręką... czary mary 
obiad będzie wspaniały
przyjdzie mąż wygłodniały
zje talerz cały...
potem jak dzieci będą już spały...
to zapewne też będziemy spali :P





Piersi były za grube i 10minut + 6 to stanowczo za mało. Podpiekłam w folii w piekarniku 20min... skropiłam sokiem z mandarynki. Dobre.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz