poniedziałek, 28 stycznia 2013

Co robić w ferie?

Siedzimy w domu, na zewnątrz temperatura -10, mam złamaną stopę w gipsie. Chłopcy  nygusują i ciągle domagają się uwagi. "Siedzenie" z dziećmi w domu wcale nie jest słodkim lenistwem i siedzeniem przy laptopie. Komputer, wbrew regułom oszczędzania energii, mam włączony cały czas i zaglądam z doskoku do swoich spraw zawodowych i "facebookowych". Czy mam gorączkę czy złamaną nogę to mamą być muszę i akurat najczęściej nie ma kto mnie zastąpić w ciągu dnia. 5 minut drzemki może mnie kosztować 20 minut sprzątania - potłuczoną szklankę, porozrywaną gazetę i inne kreatywne działania potomków. Aktualnie jestem mamą kicającą na jednej nodze. Trzeba powiedzieć dość i zacząć "rządzić" zanim noga w gipsie spuchnie ;) 
Michałek skończył wczoraj 8 lat więc jest już dużym chłopcem. Świetnie sobie radzi z odkurzaczem, wkładaniem naczyń do zmywarki i wieszaniem prania. Potrafi też zrobić kanapki i tosty. Adam skończył w grudniu 4 lata i jest mistrzem w robieniu keczupowych kanapek. Staś skończył właśnie 20 miesięcy i jak na razie uwielbia się kilkanaście razy dziennie tulić, tańczy,ogląda książeczki, pomyka jeździkiem i gada po swojemu. Cała trójka to głodomory szybko rosnące.
Mamy "Księgę Origami", farby, kredki, klej i różności, setki inspiracji z blogów, Art Atack i Pana Robótki oraz swoje. Bardzo łatwo zająć dzieci. Tylko trzeba mieć ich na oku aby nie zrobiły remontu ścian albo nie pomalowały braciszkowi twarzy...
Dziś bawiliśmy się w robienie rozet. Wykorzystaliśmy stare, porysowane płyty CD.Układaliśmy puzzle z pociętych obrazków.
Zjedliśmy obiad, Stasio poszedł się zdrzemnąć, Adaś ogląda bajkę, Michał "rozpracowuje" Intelligent DIY model car - prezent od dziadka. Mam czas zajrzeć w sieć :)
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz