wtorek, 20 września 2011

Drewniane zabawki

Pierwszą drewnianą zabawką bawiłam się w przedszkolu. Były to klocki z literkami. Lubiłam je, ich kształt i delikatność, estetykę. Kiedy mój synek kończył dwa lata dostał od moich przyjaciół drewniany pociąg. Drugi synek dostał wielką tubę klocków od cioci. Sama kupiłam układanki drewniane i mule. Szczerze powiedziawszy wolę te zabawki niż plastikowe. Nie tylko dlatego,  że są estetyczniejsze niż plastik ale i wytrzymalsze, ekologiczne,starczają na dłużej, prawie niezniszczalne :) Chłopcy plastikowe zabawki niszczą w zastraszającym tempie. Drewniane zabawki tak szybko nie schodzą z tapety.
Parking plastikowy przeżył w całości miesiąc. Nie wiadomo jeszcze czy nie został zrobiony ze szkodliwego tworzywa. Zupełnie się nie opłacało tego plastiku kupować.
Znalazłam w sklepie akuku taki:


A to jest absolutny hit dla Adasia, już nie mówię o chwili ciszy dla mnie :)


Adam bawił się w Hula Parku takimi:


Na blogu:  http://akuku-akuku.blogspot.com/ przeczytałam artykuł, z którym w pełni się zgadzam. Zostały tam wyszczególnione ważne zasady mądrego dobierania i kupowania zabawek.
Trzeba pamiętać, że reklamy często są przekoloryzowane i nie świadczą o jakości rzeczy. Zabawki, szczególnie dla maluszków muszą być bezpieczne, łatwe w utrzymaniu czystości. Trzeba się zastanowić przy zakupie czy ta zabawka nie stanie się zbędnym meblem czy odpadem po jednym dniu zabawy. Dobre zabawki rozwijają, uczą. Wykonane są porządnie i są oznaczone atestem bezpieczeństwa.

A to prezent dla Adasia od cioci Madzi:


środa, 14 września 2011

27 urodziny

Dziś kończę 27 lat. Dostałam kwiaty od męża i taty oraz wiadomość, że nie mam po co wracać do pracy. Coś się skończyło, coś się zaczyna. Urodziłam wspaniałego, zdrowego i bardzo podobnego do mnie synka, posłałam do szkoły najstarszego, zmieniłam kolor włosów na blond i zaczęła się nowa era :)
Liczyłam dziś dni kiedy wrócę do pracy, napisałam maila, że to już niedługo a tu bomba. Z Nowym Rokiem nowe wyzwania. Jakoś trzeba się pocieszyć. Cheers!



sobota, 10 września 2011

Rybka zwana ćtapką

Nie cierpię mrożonych filetów rybnych.Zawsze coś jest z nimi nie tak Nie kupuje ich ale czasem ktoś inny kupi i to ja a nie ten ktoś musi to to smażyć. Tym razem wreszcie ruszyłam głową.. Położyłam oblodzone ryby na kratce i włożyłam do piekarnika na rozmrażanie. Jak się obsuszyły powybierałam wszystkie całe kawałki a to co się rozpadało do miski. Dodałam jajko i bułkę do tej paćki i tak powstały smaczne paluszki rybne. A teraz jeden z popularniejszych tekstów na stronach kulinarnych: "dzieciom smakowały" - a to najważniejsze. Na zdjęciu wyszły grubiej niż w rzeczywistości.




piątek, 9 września 2011

Montmartre


Przejście pod jezdnią ul.Grzecznarowskiego.
W szkole powinno się uczyć w trakcie "biologii","środowiska" czy też "przyrody" dbania o otoczenie, sprzątania, nie śmiecenia i nie dewastowania. Najpierw taki wandal śmieci i maluje bazgroły a potem ucieka z Radomia i mówi, że jest brudne i brzydkie. Każdy powinien "sprzątać" na swoim podwórku. Radom to nasze podwórko. Nie odwracajmy głowy i nie udawajmy, że nie widzimy tego jak ktoś paskudzi. Czy nie lepiej żyłoby się w pięknym i czystym miejscu o które dbają i lubią wszyscy?

Czasami włączam sobie galerię:
http://www.google.pl/search?q=Montmartre&hl=pl&rlz=1G1TSEACPLPL351&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=k_xqTqC0Isar8AOsid0z&ved=0CEQQsAQ&biw=1280&bih=634

 Piękne zdjęcia Montmartre.

Architekrura i krajobraz Radomia cd

Mamy taki fajny skwerek powstały po odcięciu kawałka jezdni Kwiatkowskiego i Grzecznarowskiego Takie starorzecze :)
Można wjechać autem i zaparkować, ale mało kto korzysta. teren nie zagospodarowany a szkoda. Rosną tam drzewa, jakieś ławeczki wstawić i kosze i już ładniej :)