niedziela, 21 sierpnia 2011

Krynica Morska

1 sierpnia, poniedziałek
Godzina 13.00.
- Gdzie jedziemy na wakacje?
- Tam gdzie nie ma komarów.
- To jedziemy nad morze. Pakuj się.
- CO? Dziś? Wziąłeś urlop?
Godzina 20.00
Dzieci w fotelikach są? Są. To jedziemy..
Nie ma korków, 7-demka pusta.
Godzina 21.00
Krótki postój.
Adam śpi, Michał usypia, Stasiek najedzony zasypia.
2 sierpnia, wtorek
Godzina 1.00
Adam śpi, Michał śpi, Stasiek wrzeszczy jeść. Więc kolejny postój.
Godzina 3.00
Parking nad morzem przy porcie w Krynicy Morskiej.
Mąż zasypia ja z dzieciakami idziemy na spacer.









Mamo! Mówiłaś, że tu nie ma komarów!

Godzina 8.00
Wybraliśmy ośrodek Tęcza przy zejściu nr 28. Rozstawiliśmy namiot i nad morze!














Karaoke
Oczywiście mama śpiewała :)




Synek posprzątał plażę nad Zalewem Wiślanym...




Miki ogląda muszelki




Dziki... udomowione przez turystów




Tata ze Stasiem
Pogoda dopisywała i maluch czuł się świetnie. Całe noce przesypiał i mało marudził.




Za to ten łobuz dokazywał :)




Po jedzeniu



Koncert Żuków
Męski wypad męża i Michała :)
:



 
 Stegna


A to droga powrotna, jeszcze w miarę spokojnie:



Karaoke, Zalew Wiślany, obiadek, zakupy w Biedronce oddalonej jakieś 25 km od Krynicy ;)
Deszcz spadł dopiero w niedzielę 7 sierpnia popołudniu. We wtorek rano wyjechaliśmy w drogę powrotną. Było ciężej i dłużej, bo dzieci nie spały w dzień. O 21 wreszcie w domu. Jaka radość po tygodniu spania w namiocie człowiek widzi swoje mieszkanie i łóżko w innych barwach.
Przywiozłam ze sobą kilka bąbli po ukąszeniach komarów, parę muszelek, ból w kolanie (zapalenie kaletki maziowej...),sukienkę i bluzkę z wieżą Eifla,różową apaszkę i nowy czajnik... I oczywiście wspaniałe wspomnienia ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz